Pachniał bez, pachnie jaśmin

piątek, 8 czerwca 2018

Przechodziłam wieczorem koło wielkiego krzaka jaśminu. Pachniał nieziemsko. 
Powstrzymywałam się, ale w końcu wróciłam się i ułamałam maleńką gałązkę. Krople deszczu błyszczały na niej jak małe kryształy. Teraz stoi i pachnie przy moim łóżku.


Ten zapach przypina mi, jak kiedyś piękni dwudziestoletni z motylami w brzuchu spacerowaliśmy wieczorem z Mężnym.
Był podobny ciepły wiosenny wieczór, a pod drugim naszym akademikiem rósł wielki krzak bzu. Pachniał nieziemsko, księżyc świecił. Mężny zebrał się na odwagę i poszedł urwać choć maleńką gałązkę. Po chwili otworzyły się drzwi sąsiedniego budynku, a w drzwiach stanął ochroniarz. Myślałam, że opieprzy "gówniarzy", a on uśmiechnął się i po chwili wrócił z nożykiem.

To piękne, gdy starsze pokolenie rozumie to młodsze, ma do niego chociaż trochę cierpliwości i pozwala mu na jego szaleństwa. Starsi mają większą wiedzę życiową i większy rozsądek. Ale teorią nie nauczą młodych. Muszą dać im szansę na popełnianie własnych błędów, na eksplorację świata, na wzięcie życia we własne ręce. Kurczę... teraz to my jesteśmy ci starzy :D

0 komentarze

Publikowanie komentarza