Właścicielu psa

wtorek, 12 września 2017
Pies a dziecko - wystraszył dziecko - duży pies - bez smyczy

Właścicielu psa,

psa Ediego, który zaatakował moją córkę. Cieszę się bardzo, że Twój pies nie gryzie. Nawet bardzo. Ale wyobraź sobie, że wielki pies biegnący do trzylatki i otwierający paszczę może ją nieziemsko wystraszyć. Wyobraź sobie, że wyrywając jej z ręki ciastko, mógł ją ugryźć. I nawet, że to ciastko mogło być dla dziecka ważne.

Dzieci i psy nie zawsze mają ze sobą po drodze. Są psy, które nie lubią dzieci, są też dzieci, które boją się psów. I zasadniczo jedni drugim mogą zrobić krzywdę (sprawić ból, wystraszyć lub po prostu naruszyć strefę komfortu). To naszym obowiązkiem, rodziców i właścicieli, jest sprawić, by obie strony były bezpieczne. 


Ja swoją pracę wykonałam: nauczyłam córkę, że nie podchodzi się do cudzego psa, że trzeba zapytać właściciela o zgodę na pogłaskanie i że w razie potwierdzenia należy psa dotykać delikatnie. Bo to psiara jest (była?) straszna.

A Ty? Czy nauczyłeś psa, że nie podbiega się do innych ludzi? Czy nauczyłeś go nie kraść? Czy pomyślałeś, żeby prowadzić tak duże i żywiołowe zwierzę na smyczy? Wydaje się, że im większy pies, tym większa odpowiedzialność. Ten był wielkości mojego dziecka. Mógł ją przypadkiem ugryźć, mógł też przewrócić ją na chodnik.

Mania płakała całą drogę do domu. Przyczyn było wiele: strach, utrata własnej rzeczy (dobrej, trzeba dodać), poczucie niesprawiedliwości, nagromadzenie uczuć. "I on tak przyszedł i zabrał i nawet nie zapytał, czy mu wolno." Mam nadzieję, że nie zacznie bać się psów.

Więc to Twoje lekkomyślne podejście z rzuceniem "Nie gryzie" możesz sobie... Albo nie, chociaż naucz się czegoś z tego zdarzenia.

Pozdrawiam,
Katarzyna


Zdjęcie: StockSnap/licencja CC0

0 komentarze

Publikowanie komentarza