Dziecko = człowiek

wtorek, 17 maja 2016

"- Widzisz Helciu, ty jesteś niespokojnym człowiekiem.
Ona:
- Ja jestem człowiekiem?
- No tak. Przecież nie pieskiem.
Zamyśliła się. Po długiej pauzie zdziwiona.
- Jestem człowiekiem. Jestem Helcia. Jestem dziewczynka. Jestem Polka. Jestem córeczka mamusi, jestem warszawianka... Jak ja dużo jestem."
(Janusz Korczak, "Pamiętniki i inne pisma z getta")

Często patrzymy na swoje niemowlęta trochę jak na przedstawicieli innego gatunku. Coś pomiędzy człowiekiem, lalką i psiakiem. Karmimy, przewijamy, sterujemy ich życiem, oczywiście robimy to, jak możemy najlepiej, ale czy czasem nie zapominamy, że to jest CZŁOWIEK? Fizycznie od nas zależny, ale tak naprawdę będący niezależną i indywidualną jednostką.

Czy w ogóle traktujesz dziecko jako osobnego człowieka? Często słyszę pytanie "Kim chcesz być, gdy dorośniesz?". Wiem, że zwykle chodzi o wykonywany zawód, ale mimo wszystko to pytanie sugeruje, że kiedyś dziecko będzie "kimś". Najlepiej kimś ważnym. A teraz jest ...kim? Nikim? A przecież jest człowiekiem. Ono już jest. Nie: staje się. Nie: będzie. JEST. Jeszcze małe, jeszcze kruche, często jeszcze nieporadne, ale jest. Chyba najczęściej powtarzany cytat Janusza Korczaka to "nie ma dzieci, są ludzie". Nawet słownik w telefonie mi go sam dokończył. A Korczak pisał dużo i pięknie - mogłabym przepisywać dziesiątki jego myśli. A jednak to to zdanie najczęściej słyszymy. Dlaczego? Bo jest tak ważne, bo przypomina, że to malutkie stworzenie jest takie, jak ja i Ty. Że ma potrzeby, myśli, wolę. Że jest obywatelem tego kraju, że ma swoje prawa, że chroni je konstytucja. 

"Dzieci nie będą dopiero, ale są już ludźmi, a nie lalkami; można przemówić do ich rozumu, odpowiedzą nam, przemówić do serca, odczują nas. Dzieci są ludźmi, w duszy ich są zarodki tych wszystkich myśli i uczuć, które my posiadamy" (Janusz Korczak).

Twoje dziecko ma prawa jak każdy inny człowiek - nie tylko te konstytucyjne, ale też do gorszego dnia, do smutku, do zmęczenia, nawet do strzelenia focha, ma prawo do braku apetytu, do poobserwowania mrówek na chodniku, do szacunku, do niebicia, do zabawy, do samodzielności, do podejmowania pewnych decyzji, do prawdy, do nauki (i nie chodzi tylko o naukę w szkole, ale o szeroko rozumianą naukę życia).

CZŁOWIEK = SIŁA WOLI

Czytałam ostatnio przerażającą historię mężczyzny, który jako dwunastolatek po wypadku doznał jakiegoś niedowładu/paraliżu, a ze względu na to, że miał niewielkie uszkodzenie mózgu, lekarze uznali, że jest "warzywem". Leżał na łóżku przez jakieś 10 lat, przerzucany w czasie pobytów w szpitalach jak worek ziemniaków. A on czuł, widział, słyszał. Widział płacz matki, słyszał rady kierowane do rodziców, żeby oddać go do jakiegoś hospicjum, komentarze personelu, które nigdy nie powinny paść. Chciał. Tylko żadna komórka w jego ciele go nie słuchała. Dopiero nowa lekarka dostrzegła jakiś błysk w oku i go z tego wyciągnęła. Ciężki przykład przytoczyłam. Ale czy nasze dzieci trochę takie nie są? Chciałyby zrobić pierwszy krok, ale nogi nie słuchają, chciałyby położyć klocek na klocek, ale ręka nie trafia, chciałyby tyle powiedzieć, ale z gardła wychodzi tylko "aaaa", "uuu". Ale tam w głowie jest wola, chęć, siła. Jak u każdego człowieka. A to dziecko jest prawie w 100% podporządkowane Tobie - nie dosięgnie do lodówki, nie zmieni sobie samo pieluchy, nie wyjdzie z domu, nie ściągnie misia z górnej półki. To taki trochę dorosły człowiek zamknięty w małym ciele, człowieczek w domu wielkoludów. Z racji ograniczeń fizycznych często pojawia się irytacja. Spraw, by Twój dom był mu jak najbardziej dostępny, pozwól wyrażać wolę - choćby pohuśtać się trochę dłużej na huśtawce, wspieraj w zdobywaniu samodzielności, zwróć uwagę na ograniczenia fizyczne - nie poganiaj. (Więcej o samodzielności).

CZŁOWIEK = UCZUCIA I EMOCJE

Małe dziecko nie potrafi jeszcze nazwać uczuć, ale już je czuje. W pewien sposób nawet silniej, bo jeszcze nie potrafi do końca interpretować swoich stanów i panować nad emocjami - stąd częste reakcje histeryczne. Badania potwierdzają, że pierwsze proste uczucia jak zadowolenie i poczucie dyskomfortu pojawiają się już w życiu płodowym. Zauważ, że ono czuje, że ma potrzeby, że się martwi, że się boi, że jest zmęczone, że czasem może mieć gorszy dzień. Bardzo wielu rodziców jedno-dwuletnich dzieci twierdzi, że zawsze wydawało im się, że w niektórych sytuacjach ich dziecko jest niegrzeczne i dopiero głębsza wnikliwość w jego stany i kilka miesięcy obserwacji i wspólnego koegzystowania pokazały, że dziecko zachowywało się tak, bo było zmęczone. Dlatego mimo że wiem, jak ważne u małych dzieci są rytuały i rutyna, jak moja córa ma faktycznie gorszy dzień, odpuszczam jej wieczorną kąpiel albo mycie głowy, którego nie lubi. A gdy rozpiera ją energia, pozwalam jej bawić się do późnego wieczora. Skoro sobie na takie rzeczy pozwalam, dlaczego miałabym wobec niej stosować inne reguły? Twoje dziecko wyczuwa też Twoje emocje - gdy się złościsz, gdy jesteś smutny, nawet gdy próbujesz je ukryć. Mówiąc "nic się nie stało", okłamujesz je i sprawiasz, że nie wie, co się dzieje. Często można w prostej formie przekazać prawdę, np. że kolega w pracy powiedział Ci coś nieprzyjemnego.

Pamiętaj, że dziecko odczuwa też strach, wstyd, nieśmiałość. Jeżeli jest towarzyskie i odważne, możesz zachęcić je do wyrecytowania wierszyka cioci, ale jeżeli jest nieśmiałe czy akurat nie ma ochoty - nie zmuszaj go do tego. To nie małpka w zoo. Wielu dorosłych boi się występować publicznie. Może też nie mieć ochoty ściskać na wejściu dziadków albo być ściskanym przez nich, bo troszkę mniej ich pamięta i potrzebuję chwilę na przypomnienie albo na rozkręcenie. Często też różne etapy rozwojowe wiążą się ze zmiennym poziomem towarzyskości-nieśmiałości i nawet kilkuletnie dziecko może wejść w fazę wstydziocha. To nie jest powód by od razu być nazywanym dzikusem. Pamiętaj, że Twoje dziecko widzi i słyszy. Traktowanie go jak powietrze i mówienie o nim w trzeciej osobie nie do końca jest w porządku.

CZŁOWIEK = RÓWNOUPRAWNIENIE

Jeżeli człowiek dorosły ma jakieś prawa, dlaczego dziecko nie ma ich mieć? Czy stosujesz do dziecka te same reguły, co do siebie? Jeżeli oglądanie telewizji jest niezdrowe dla mózgu, oczu i kondycji fizycznej, to jak chcesz mu to wytłumaczyć, sam siedząc cały wieczór przed telewizorem? Czy ono jest tak bardzo inne, żeby mieć inne prawa? Oczywiście można niektóre rzeczy różnicować czy zabronić, np. dwulatek może mieć zgodę na oglądanie 30 minut telewizji dziennie, piętnastolatek 60 minut, a dorosły 120 minut, ale niech będzie jasna zasada w domu. Dziecko na pewno dostanie zakaz spożywania alkoholu, ale zastanów się, czy zabraniasz tylko tych rzeczy, których faktycznie nie wolno, czy do tego worka wrzucasz dużo różnych rzeczy, bo tak jest wygodniej. "Nie wolno ci, bo jesteś dzieckiem i już". Czy nie mieliśmy tak, że w dzieciństwie często żałowaliśmy, że jesteśmy dziećmi, bo tak dużo rzeczy nie było nam wolno? Marzyliśmy o dorosłości, w małych główkach pojawiały się myśli "Poczekaj, niech no tylko dorosnę!". Ja nie chciałabym, żeby moje dziecko żałowało, że jest dzieckiem. Chciałabym, żeby czuło się w pełni człowiekiem i mogło cieszyć swoim dzieciństwem.

CZŁOWIEK = POZNAWANIE ŚWIATA

Dla takiego małego człowieka świat jest nowy, fascynujący, pełen tajemnic. Nie dziwmy się więc, że ogląda, szuka i odkrywa. Zaspokaja ciekawość. Wydaje Ci się, że robi głupie rzeczy, a ono bada. I gdy niemowlę po raz setny wypuszcza z ręki grzechotkę i sprawdza, czy upadła na podłogę, nie robi tego Ci na złość, tylko testuje, czy doświadczenie na pewno zawsze przebiega tak samo. To nie jest "głupie dziecko", to wbrew pozorom racjonalnie myślący człowiek. Pozwól mu szukać, eksplorować, nie ograniczaj, jeżeli dziecku nic nie grozi. Pozwól na wybór zabawy - nie musi ona zawsze być edukacyjna, niech będzie też radosna, beztroska, swobodna. Uwierz, że wtedy dziecko też się uczy - kreatywności, organizacji czasu własnego, samodzielności, podejmowania decyzji. (Więcej o zabawkach oraz o swobodnej zabawie).

"Zabawa nie jest tylko żywiołem dziecka, jest jedyną dziedziną, gdzie mu zezwalamy na inicjatywę w węższym lub szerszym zakresie. W zabawie dziecko czuje się do pewnego stopnia niezależnym. Wszystko inne jest przelotną łaską, chwilową koncesją, do zabawy dziecko ma prawo" (Janusz Korczak).

Gdy tak naprawdę zdamy sobie sprawę, że nasze dziecko to odrębny człowiek o pełni praw obywatelskich, społecznych i tak po prostu ludzkich, mający wolną wolę, swoje potrzeby, uczucia, troski i strachy, ale równocześnie tak bardzo od nas zależny, dopiero wtedy zrozumiemy, jak trudną funkcję pełnimy jako rodzice. Mamy obowiązek nie tylko dbać, nie tylko wychowywać, ale też uwzględniać w tym wszystkim potrzeby dziecka, pozwalać mu na rozwój, na samodzielność, szanować, podążać za nim, zwracać uwagi na ograniczenia, na różnice w percepcji świata (dziecko długo nie rozumie żartu czy ironii). Na koniec jeszcze ważny cytat:

"Bo dorosłemu nikt nie powie: 'Wynoś się', a dziecku często się tak mówi. Zawsze jak dorosły się krząta, to dziecko się plącze, dorosły żartuje, a dziecko błaznuje, dorosły płacze, a dziecko się maże i beczy, dorosły jest ruchliwy, dziecko wiercipięta, dorosły smutny, a dziecko skrzywione, dorosły roztargniony, dziecko gawron, fujara. Dorosły się zamyślił, dziecko zagapiło. Dorosły robi coś powoli, a dziecko się guzdrze. Niby żartobliwy język, a przecież niedelikatny. Pędrak, brzdąc, malec, rak - nawet kiedy się nie gniewają, kiedy chcą być dobrzy. Trudno, przyzwyczailiśmy się, ale czasem przykro i gniewa takie lekceważenie." (Janusz Korczak, Kiedy znów będę mały. w: "Fragmenty utworów")

0 komentarze

Publikowanie komentarza