Małe radości

niedziela, 17 kwietnia 2016
Mało kto z nas potrafi już znaleźć szczęście w sobie, tu i teraz. Ludzie szukają go gdzieś daleko, w rzeczach, chodzą na kursy rozwoju osobistego, przedkładają obce nad swoje. Jakoś tak się dzieje, że napotkany w trakcie podróży starzec w Argentynie staje się mędrcem, a babcia z klatki obok jest już tylko starym mocherem, chociaż doświadczenia i mądrość mogą mieć podobne.

Kiedyś na pierwszym roku studiów poznałam chłopaka z Delhi. Poprosiłam, żeby nauczył mnie wschodniej filozofii, pokazał, co jest w życiu ważne. Powiedział, że nikt mi tego nie pokaże, bo każdy człowiek musi sam w sobie znaleźć swoje szczęście i swoją drogę. Nie chciał być moim nauczycielem, a dzięki temu zdaniu został jednym z ważniejszych w życiu. Mam już swoje szczęście i swoje miejsce na świecie. Nie potrzebuję nauczyciela. Ale jeżeli Ty go jeszcze poszukujesz, popatrz na dziecko. Ono statystycznie śmieje się 300 razy dziennie, a my tylko 10. Żyje tu i teraz. Cieszy się z każdego napotkanego psa, mrówki i kałuży. Ważniejsze jest dla niego być niż mieć.

Jest godzina 8 rano i piękna pogoda w Sanomierzu. Mania karmi i głaszcze koty ciotki i wręcz pieje z zachwytu. Ja wystawiam głowę do słońca, które już praży jak w południe. Będzie naprawdę cudowny dzień. Nie jadłyśmy jeszcze śniadania, ale nigdzie nam się nie śpieszy. Jesteśmy szczęśliwe.

0 komentarze

Publikowanie komentarza