Targi rodzicielskie Mamaville

niedziela, 20 września 2015
Dzisiaj po raz pierwszy udało nam się wybrać na targi rodzicielskie. W sumie nie licząc LaMillou i MiMiu, wszystkie firmy były dla mnie nowe. Czyli fajnie, bo można było obejrzeć dużo nowych pięknych rzeczy, m.in. ubranka, materiałowe zabawki, pościele, dekoracje. Ceny jak to hand made, czyli od średnich po zaporowe.

Plusem takich targów są też mini sesje oferowane przez fotografów. Ceny są mniej więcej o połowę niższe od klasycznych sesji, bo trwają one krócej, a fotograf może zrobić ich kilka jednego dnia.

Tomek kupił Maryni książkę "Bardzo głodna gąsienica", a siostrzenicy "Zróbmy sobie arcydziełko". Ja Maryni kupiłam grube pumpy na zimę, czapkę i królika Mimiu, w którym się zakochałam. Podobał mi się i królik, i szop, i lis, ale córa wybrała królika.


Najpiękniejszą rzeczą na targach była pościel Mona Moon - przecudna, z pięknymi ręcznie malowanymi rysunkami przenoszonymi komputerowo na bawełnę, materiał algowy lub bambus, które bez wątpienia przenoszą śpiącego w krainę baśni. Prawie 200 zł za najtańszy komplet to sporo, ale z drugiej strony to chyba jedyna rzecz na targach, przy której faktycznie płaci się za sztukę, talent i kreatywność, a nie za samą metkę hand made. Pościeli 90x135 chyba nie opłaca mi się kupować, bo Marysia wyrośnie z niej, zanim zdąży ją docenić. Ale na takie 140x200 chyba się kiedyś szarpnę. Poniżej wzór, który najbardziej mi się spodobał - kolekcja Niebo z dmuchawcami i ważkami.

Źródło: monamoon.eu

0 komentarze

Publikowanie komentarza