8 miesięcy

sobota, 2 maja 2015
Największy postęp Marysi jest na płaszczyźnie ruchowej. Mania pełza na zmianę z czworakowaniem. Bardzo jest zadowolona, że może przejrzeć się w lustrze w korytarzu, wypalcować drzwi balkonowe czy pójść się pobawić do swojego pokoju. Albo pobroić. Jak zobaczy niedomknięte drzwi do łazienki, to pędzi niczym bohater filmu do tunelu czasoprzestrzennego, który zaraz ma się zamknąć. Klikanie w guziki na amplitunerze też jest fajne. Zrzucanie i darcie gazet też. I oczywiście stoi. Nic nie jest tak fajne, jak stanie. No, może chodzenie. Mam wrażenie, że na spacerach zagląda na chodzące dzieci z zazdrością.

Je chętnie i generalnie wszystko. Poza brokułem (to po tacie) i burakiem. Obiady musi potestować przed jedzeniem. Drugie śniadania bierze w ciemno. Uwielbia słoiki Spaghetti Bolognese z Babydream i Delikatny krupniczek z cielęciną z Bobovity, ale moje kuchenne "wypociny" też dają radę. Nadal jest cycoholikiem. Do tej pory nie chorowała poza grudniowym rotawirusem i lekkim atakiem zanoszenia po szczepieniu. 

Budowę ma drobną, do tego trochę tłuszczyku i te puuucki! Pucki Doraczyńskie, będące u wszystkich Marysi kuzynek z tej gałęzi rodziny. I u taty. I nawet u szczupłej cioci Anety. Wszystkim, którzy oglądają zdjęcia, wydaje się, że Marynia jest małym grubasem. Potem się dziwią, że ona jednak mała i dosyć drobna. Ostatnio nawet za mało rosła i tyła, że aż robiłam badania krwi, ale wszystko wyszło dobrze. Może będzie niewysoka i już. 

Do tego ma małe rączki "jak u noworodka" jak powiedziała pani doktor i małe usteczka "jak na średniowiecznych obrazach" jak stwierdziły panie na spacerze. I te włosiska. Grzywa powoli wchodzi w oczy. Kiedyś kilka kosmyków podcięłam, teraz koleżanki wołają, że szkoda, więc zaczesuję. Na boczek na Hitlera albo do góry na irokeza :p Na grzywie i nad uszami się już kręcą loki. Miały być czarne po tacie, bo z takimi się urodziła, ale zjaśniały i teraz są chyba po mnie w kolorze ciemnego blondu/mysiobrązu.

Marynia kocha kąpiele. Nie ma w ogóle strachu przed wodą, można lać strumieniem po głowie i pryskać po oczach. Myślę, że zrobi fajne postępy na basenie. W wannie szaleje, wali rękami w wodę, chwyta gumowe rybki, próbuje wstawać, a jak się poślizgnie i poleci na plecy, to wydaje się tego nie zauważać, tylko młóci nogami wodę. Przy łojotokowym zapaleniu skóry nie powinna się długo kąpać, ale aż szkoda wyciągać dziecko z wanienki. W ogóle jak usłyszy lejącą się wodę, to leci do łazienki z bananem od ucha do ucha.

W nocy śpi dobrze, ale ostatnio krócej, częściej do godziny 5 niż do 7, bo się jej zęby wyrzynają. Nadal na plecach "na Jezusa". W dzień nadal są awantury o zasypianie, zmęczona, marudzi, oczy trze, ale dobrowolnie nie zaśnie. Przestawiła się już z trybu 45 min spania/10 min jedzenia/2h zabawy, który fajnie funkcjonował, na tryb dwóch drzemek po 45-90 min, ok. godziny 10-11 i 14-15. Czas przejściowy był ciężki, czasem padała już o 19, często ciężko było wyczuć, czy to już czy jeszcze - teraz jest nieźle. Czasem w dzień przyśnie na boku.

Kocha dzieci. I psy. I ptaki. Na spacerze wychyla się z wózka, żeby zajrzeć do innych wózków. Za chodzącymi małymi dziećmi, psami i gołębiami grucha bądź piszczy i macha rękami. Czasem nawet jakiś psi właściciel zlituje się nad nią i da poszarpać kudły. Zafascynowana jest fontanną za kościołem i biciem dzwonów kościelnych o 12. 

Generalnie to grzeczne dziecko. Ale ma charakterek. Dzięki niej w moim słowniku pojawiło się słowo "pizgać". Potrafi jeść z miseczki małymi kąskami, po czym nabrać pełną dłoń i pieprznąć po całej podłodze. Albo wydrzeć komórkę z ręki, a siłę ma. Nienawidzi za to ubierania. Nienawiść do czapek maści wszelakiej minęła, przy zakładaniu kurtki już nawet podaje drugą rękę do rękawa, bo wie, że będzie wychodzić, ale ubieranie się po kąpaniu, to już masakra.

Mimo tego wszystkiego jest wspaniała, cudowna, zazwyczaj poważna, czasem dziecięco roześmiana, chłonąca świat, z ciepłą kudłatą główką, zapachem bobasa. Coraz częściej się przytula (wcześniej była niedotykalska), czasem wyślini policzek albo nos i wodzi za mną oczami jak mały psiak.

Gdyby Marynia miała FB, to 2 głównymi hasztagami byłyby #jadłabym i #stałabym.

0 komentarze

Publikowanie komentarza