Urlop

poniedziałek, 27 kwietnia 2015
Taki urlop nieurlop. Bo z jednej strony urlop to mam cały czas - macierzyński. A z drugiej, co to za urlop, na którym się wstaje o 7 rano. Ale jakiś tam jest, inne miejsce, inny klimat, troszkę atrakcji :) I nie trzeba gotować :P

Marynia pierwszy raz oglądała łabędzie i pierwszy raz płynęła statkiem. Nawdychała się też leśnego powietrza, mam nadzieję, że na zapas, bo ostatnio zapylenie w Warszawie przekracza normy.
Trochę gorzej się jej spało, bo mieliśmy jeden pokój, a przecież ona śpi jak zajączek pod miedzą - co jakiś hałas, to nastawia uszy. Strzepanie kołdry - patrzy. Kichnięcie - patrzy.

0 komentarze

Publikowanie komentarza