Pół roku!

poniedziałek, 2 marca 2015

Minęło może nie jak jeden dzień, ale bardzo szybko :) Mam wrażenie, że życie tak szybko pomyka, że zaraz będę wracać do pracy, a niewiele później Tomek będzie kupował strzelbę na kawalerów :).

Ostatni kwartał to olbrzymi postęp w rozwoju Marysi. Wcina kaszkę i warzywa, aż jej się uszy trzęsą, ma niesamowicie sprawne ręcę, mocny ścisk (sama trzyma sobie butelkę, a wydarcie włosów to żaden problem) i szeroki wachlarz dźwięków (od pisków przez pohukiwanie, celowe pokasływanie, chichot i głośne zapluwanie się po rzadkie gaworzenie, włącznie z "mama"), rewelacyjnie łapie kontakt wzrokowy, reaguje na swoje imię, nawet podąża za moim wzrokiem, jak na coś patrzę. Sama potrafi sobie włączyć pozytywkę, pokazać, gdzie chce iść i co złapać, a nawet wymusić zaniesienie jej do wybranej rzeczy. Kombinuje, jak ukraść telefon, ściągnąć okulary i spróbować, co dorośli mają na talerzu. Sama siedzi przez chwilę z nogami do przodu, a na kolanie z nogami w dół już dosyć stabilnie. Pełza okrężnie, a leżąc odrywa głowę i łopatki do wstawania, łapie stopy. Gdyby ją podtrzymywać, chętnie by stała. Do tego ma swoje ulubione zabawy, przede wszystkim obijanie się plecami o trzymającego, gdy siedzi na kolanach oraz kicanie przy podtrzymywaniu. Uwielbia też podrzucanie, łaskotanie brzucha i rozchlapywanie wody przy kąpieli. Na spacerach chłonie wszystko z szeroko otwartymi oczami i poważną miną - jeszcze nigdy się nie uśmiechnęła ani nie odezwała do powożącego. Próbuje też odejmować rękami szyję i niezdarnie głaskać po twarzy tych, których kocha, a z mamą się chichra i próbuje "całować" ją z języczkiem (tata ją tego nauczył czy jak??). Przesypia noce i generalnie nie choruje. Przeszywa wszystkich swoimi małymi ślepiami, jakby chciała zajrzeć w duszę. "Trójkę dzieci miałam, ale żadne tak na mnie nie patrzyło" - mówi moja mama. "Zawstydzasz mnie, jak tak na mnie patrzysz" - mówi ciocia Aneta.

Nadal ma problem z tym, żeby zasnąć w dzień, nadal nie pełza, co ją bardzo złości (bije rękami i nogami w matę), wścieka się przy ubieraniu po kąpaniu i czasami płacze o błahostkę. Wtedy patrzę na nią ze zdziwieniem i przypominam sobie, że ta duża dziewczynka to przecież jeszcze dzidziuś.

0 komentarze

Publikowanie komentarza