"Pierwszy siwy włos..."

piątek, 6 lutego 2015
No dobrze, nie pierwszy. Od kilku lat ten pierwszy siwy włos sobie był i miał się dobrze. I mimo że ukradkiem atakowali go mój mąż, moja mama i mój fryzjer, cały czas odradzał się niczym feniks z popiołów. A tu ostatnio moja mama zawołała: "Ojej, ile ty masz siwych włosów! Chyba będziesz musiała zafarbować je na Wielkanoc." Lustro potwierdziło. Tych, co widziałam, naliczyłam kilkadziesiąt. To macierzyństwo czy może jeszcze hormony pociążowe? W każdym razie do grupy wyrywających ukradkiem siwe włosy doszła moja córka. Dzisiaj wyciągnęłam jednego z jej rączki.

0 komentarze

Publikowanie komentarza