Gadżety do fotelika z Aliexpress

środa, 12 września 2018
Czasami w czeluściach Internetu odkrywamy rozwiązanie, które wydaje nam się genialne. I jeżeli w przypadku domontowania podnóżka do ikeowskiego krzesełka do karmienia wszystkie chwyty dozwolone, tak w przypadku fotelików liczy się bezpieczeństwo.

Ja osobiście staram się używać wszystkich samochodowych gadżetów z odpowiednimi atestami, ale czy możemy ocenić te bez? Prostym testem na wejście jest zapytanie: co się stanie, gdy to w czasie wypadku zadziała, a co gdy nie zadziała (czyli pęknie, odpadnie, itp)?

1. Opaska na głowę.


To jest odkrycie wielu rodziców w czasie surfowania po Internecie. Większość matek albo od razu wrzuca ją do koszyka albo siada do maszyny do szycia. No dobra, sama, gdy pierwszy raz zobaczyłam ją na Pinterest, pomyślałam: genialne! Ale za tym poszła jednak pewna refleksja.

Co będzie, gdy zadziała: opaska mocno utrzyma głowę dziecka, a siła uderzenia wyrzuci barki dziecka do przodu i złamie się kręgosłup szyjny
Co będzie, gdy nie zadziała: opaska pęknie i może nic się nie stanie lub: opaska zsunie się i udusi dziecko
Wynik: bardzo niebezpieczna

Alternatywa: jeżeli skorygowanie pozycji dziecka, pozycji fotela i napięcie pasów nie pomagają, możesz pomyśleć o zakupie poduszki Sandini z atestami.


2. Przedłużka pasa



Czasami się zdarza, że pas jest za krótki, żeby zamontować nim fotelik. Jego przedłużkę możecie kupić za kilkadziesiąt zł na Aliexpress.

Co będzie, gdy zadziała: utrzyma fotelik
Co będzie, gdy nie zadziała: pęknie, a fotelik z dzieckiem zostanie wyrzucony jak z procy
Wynik: bardzo niebezpieczna

Alternatywa: wymień pasy na dłuższe w autoryzowanym serwisie

3. Klips piersiowy


Prosty klips nakładany na pasy, który sprawia, że nie zsuwają się one z ramion, a dziecko nie ma jak wyciągnąć rąk spod pasów. Tego typu klipsy są standardowym elementem fotelików w Stanach Zjednoczonych, podczas gdy w Europie stosowane są naramienniki mające na celu m.in. utrzymanie pasów w odpowiednim miejscu. We wcześniejszej homologacji EU klipsy piersiowe nie zdobyły certyfikatu poza trochę innym modelem od Be Safe, dopuszczone (jako klipsy w ogóle, nie konkretne modele) w nowej homologacji i-size.

Co będzie, gdy zadziała: utrzyma pasy na miejscu
Co będzie, gdy nie zadziała: pęknie, ale jeżeli traktujesz ten klips dodatkowo (a powinieneś), tj. najpierw mocno dociągasz pasy, a potem zapinasz klips, to pasy i tak utrzymają dziecko
Wynik: mało niebezpieczny

Alternatywa: Kup przetestowany klips od Be Safe, kosztuje on tylko ok. 26 zł. Co ciekawe, klips ten jest tak skonstruowany, że powinien pęknąć w trakcie wypadku, żeby łatwiej wyciągnąć dziecko. Pamiętaj, że taki klips zapina się na wysokości pach, a nie brzucha!


4. Prowadnice do isofixa


Takie proste uchwyty, ułatwiające wstrzelenie się uchwytami fotelika w zaczepy isofix. Na pewno te oryginalne są dopasowane do danego modelu samochodu i lepiej leżą, ale cóż, czasem się gubią.

Co będzie, gdy zadziała: łatwiej wepniesz fotelik
Co będzie, gdy nie zadziała: zasadniczo nic; te uchwyty nie mają żadnej funkcji trzymającej, a fotelik jest nadal wpięty w oryginalny isofix
Wynik: bezpieczny

5. Części zamienne

Czasem (bardzo rzadko) zdarza się, że jakaś część w foteliku się uszkodzi. Np. pęknie klamra.

Co będzie, gdy zadziała: nic
Co będzie, gdy nie zadziała: puszczą pasy albo mocowanie fotelika, albo inna część, która jest wymieniona
Wynik: bardzo niebezpieczne

Alternatywa: skontaktuj się z dystrybutorem swojego fotelika - ci od dobrych foteli zwykle sprawnie reagują, szybko wysyłają uszkodzoną część i często za nieduże pieniądze


A teraz druga część testu: pomyśl, czy na pewno chcesz oszczędzić na bezpieczeństwie swojego dziecka te 100 zł?

Kiedy rozszerzać dietę niemowlęciu

środa, 22 sierpnia 2018

Olaboga! 5-miesięczne dziecko już je! Robisz mu krzywdę! Nie wolno! WHO! - tak mniej więcej wygląda połowa wpisów na forach dotyczących rozszerzania diety. Spróbujmy więc zanalizować (bo ja w końcu jestem analitykiem) moment wprowadzenia posiłków stałych u niemowlęcia.

5 zasad, które powinno znać zgubione dziecko

środa, 15 sierpnia 2018

Są wakacje, wyjeżdżamy tłumnie odpoczywać, a dziecko, jak to dziecko, łatwo może zgubić się w tłumie czy na plaży. Ale taka sytuacja może się też zdarzyć na co dzień w parku czy supermarkecie. Co robić, żeby dziecko było bezpieczne albo chociaż było łatwiejsze do odnalezienia?

1. Dziecko stoi w miejscu.

To chyba najważniejsza zasada przy zgubieniu. Bardzo często kilkulatki same próbują znaleźć rodziców albo wrócić do domu. Czasem faktycznie trafią, a czasem zagubią się jeszcze bardziej w labiryncie uliczek lub regałów sklepowych.

Mój brat był żywym srebrem i okazjonalnie znikał, gdy mama stała w PRLowskich kolejkach. Nudził się, odszedł sobie trzy kroki dalej, potem zerknął na jakąś półkę, poszedł obejrzeć wystawę sklepową i po chwili stał już pod sklepem 100 metrów dalej (teraz nam się to wydaje bardzo dziwne, ale 40 lat temu był to standard). Czasem nie wiedział, do jakiego sklepu wrócić, więc mama znajdowała go... w drodze do domu. Mama w kółko mu powtarzała, że ma stać tam, gdzie się zorientował, że znowu nieświadomie powędrował, a ona go znajdzie. Po kilku razach reguła wbiła się do głowy. Na tyle bardzo, że raz stał metr od drzwi sklepowych, którymi wyszedł, bo miał się w końcu nie ruszać ;)

2. Dziecko prosi o pomoc.

Zwykle uczymy dzieci, że nie wolno rozmawiać z nieznajomymi, ani tym bardziej oddalać się z takimi osobami. Uczymy też, że policjanci łapią bandytów i wsadzają do więzienia. I czasem ta nauka może obrócić się przeciwko nam. Bo jakie dziecko podejdzie do policjanta, który może je wsadzić do więzienia? Niezależnie więc od tego, jak ambiwalentne uczucia wywołuje w nas polska policja, warto uczyć dziecko, że policja pomaga ludziom i jeżeli dziecko w zasięgu wzroku widzi policjanta, powinno podejść do niego i poprosić o pomoc.

Ja uczę też Manię, że może również podejść w sklepie do pana ochroniarza w mundurze i jego poprosić o pomoc. Taka sytuacja jest zilustrowana w książeczce "Kicia Kocia mówi NIE", gdzie Kicia Kocia obrażona na mamę ucieka w sklepie z kolegą Packiem, ale oboje szybko żałują swojej decyzji. Na szczęście znajduje ich pan ochroniarz i przez megafon wzywa mamy. Historia o zgubieniu w sklepie była też wymieniona w "Mikołajku", ale dosyć specyficznie, gdyż zagubiony Mikołajek trafił do kącika dziecięcego i tam poznał chłopca, który gubił się notorycznie i celowo, bo w kąciku dawano lody na pocieszenie.

3. Dziecko wie, jak się nazywa i gdzie mieszka.

Moja córka w wieku trzech lat była w stanie powiedzieć, jak się nazywa i na jakiej mieszka ulicy. Wtedy choćby policjantowi łatwiej zidentyfikować dziecko, a nawet odprowadzić je szybciej do domu.

4. Dziecko ma telefon do rodzica.

Oczywiście nie zawsze i wszędzie, ale np. na plaży warto założyć dziecku bransoletkę z telefonem do rodzica. Można też napisać numer telefonu na metce kurtki czy włożyć karteczkę do buta (jeżeli nie są to sandały;)).


5. Dziecko nie jest straszone.

Może to brzmi nielogicznie, bo wydaje nam się, że jak nastraszymy dziecko, to ono nie będzie się gubić, ale przecież dziecko gubi się nie z premedytacji, a zwykle z nieuwagi. Straszenie nie pomoże na roztargnienie, a jedynie sprawi, że w kryzysowej sytuacji dziecko spanikuje i zachowa się nieracjonalnie. Wystraszone dziecko może się też schować i utrudnić poszukiwania.



Rodzicu! Możemy mówić, że to dziecko się zgubiło i może się zdarzyć, że zgubi się nawet najlepszemu rodzicowi. Pamiętaj jednak, że to Ty jesteś dorosły i to na Tobie ciąży obowiązek pilnowania dziecka. Jeżeli widzisz tłum, złap dziecko za rękę. Nie spuszczaj go też z oczu na plaży. Dzieci potrafią utonąć w wodzie do kostek.



Jeżeli Twoje dziecko ma problem z nauczeniem się zasad, gorąco polecam książkę "Gdy Pola się zgubi" autorstwa Gabrysi Rzepeckiej-Weiss, której pierwszą książkę ("Animal ABC") już recenzowałam, więc z radością odkryłam, że ten tytuł jest również jej autorstwa.

Przedstawia ona niesforną Polę, która regularnie się gubi, a jej rodzice przy poszukiwaniach wprowadzają kolejne zasady bezpieczeństwa. Są one rymowane, więc łatwo zapadają w pamięć. Badania pokazały, że dzieci najszybciej uczą się, obserwując inne dzieci.



5 korzyści dziecięcego podróżowania

niedziela, 12 sierpnia 2018

Mamo, wiem, że czasem nie chce Ci się ruszyć z domu, ale posłuchaj, ile korzyści płynie ze wspólnego podróżowania ze mną.

Magiczna wizyta w Muzeum Domków Dla Lalek w Warszawie

sobota, 14 lipca 2018

Jest w Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie takie magiczne miejsce, gdzie możesz wejśćprzez szafę i znaleźć się w całkiem innym świecie. Świecie swojego dzieciństwa :)

Pokaż mi 3 najlepsze książki swojego dziecka - akcja #3najlepszeksiazki

środa, 20 czerwca 2018

Cześć,

Czy też masz tak, że w kolejce do kupna masz dziesiątki książek i nie wiesz, które kupić? Jeżeli tak, to chciałabym Cię gorąco zachęcić do przyłączenia się do projektu "3 Najlepsze Książki". Polega on na tym, że publikujesz na swoim blogu, stronie blogowej na facebooku, stronie prywatnej na facebooku (jako widoczny dla wszystkich), instagramie czy w medium społecznościowym wpis o 3 najlepszych książkach swojego dziecka wraz z wiekiem, jakiego dotyczą, bo nie oszukujmy się: inne książki zaciekawią dwulatka, a inne pięciolatka. Forma dowolna (zdjęcie, opis, kolaż okładek, filmik). Dobrze, jak uzasadnisz swój wybór czy dodasz linki do swoich recenzji. Jeżeli nie masz na to czasu, pokaż chociaż okładki lub podaj tytuły ulubionych pozycji. 


Dodaj namiar do wpisu, który właśnie czytasz i który tę akcję zainicjował, dodaj hasztag #3najlepszeksiazki oraz drugi z wiekiem np. #3najlepszeksiazki2lata. I już! A potem po hasztagu znajdź inne świetne książki dla swojego dziecka. Proste? Proste!

Skąd ten pomysł?

Za kazdym razem, gdy zobaczę u kogoś ciekawą książkę dla dzieci, wrzucam ją na listę zakupów. I ta lista rośnie szybciej, niż Mania daje radę czytać. Wróć! Słuchać :) Gdy byliśmy na Warszawskich Targach Książki, od razu sprawdziłam, gdzie są stoiska znanych wydawnictw jak Dwie Siostry, Debit, itp. A tu Mężny wypalił: "Nie kupujmy książek, które są dostępne choćby na czytam.pl, tylko takie, których nie ma w znanych księgarniach". Ale jak to nie ma, pomyślałam odruchowo, wszystkie są! Po przejściu przez targi zrozumiałam, jakim Mężny jest mądrym facetem, bo odkryłam dziesiątki małych wydawnictw, które oferują cudowne książki, takie perełki czekające na odkrycie. A właściwie re-odkryłam. Rok temu miałam tak samo, trafiłam na dużą liczbę niszowych wydawnictw, kilka perełek kupiłam, natomiast potem o tych wydawnictwach troszkę zapomniałam, bo z racji małych budżetów mają one ograniczoną możliwość promocji.

Pomyślałam, że z jednej strony przykre, że te małe wydawnictwa gubią się w morzu wydawniczym, a z drugiej - nie oszukujmy się - te duże grube ryby też wydają rewelacyjne książki, a ich kalendarze wydawnicze ledwo są w stanie to pomieścić. Nie da, no nie da się tego wszystkiego przeczytać! Choćbyś nie wiem, jak bardzo chciała. Choćbyś czytała codziennie nową książkę! Na wielu blogach jest dużo dobrych książkowych rekomendacji, ale właśnie: które są te najlepsze z najlepszych? 

Podjęłam decyzję, że warto gdzieś zebrać rekomendacje świetnych książek, takich perełek lub jak kto woli "must have" - niezależnie od tego, czy są bestsellerami czy po prostu ujęły czyjeś serce, zapadły w pamięć, a może po prostu pomogły dziecku z jakimś poważnym problemem (odpieluchowanie, pierwszy dzień w przedszkolu, młodsze rodzeństwo, radzenie sobie ze złością, itp.). Nie dam Ci wytycznych, czy mają to być świetne książki z perspektywy rodzica czy z perspektywy dziecka (tu u nas na ten moment wygrałaby oprócz "Martynki" i poczytajek "Kicia kocia", chociaż sama chyba nie rekomendowałabym kupienia tej książki dla już prawie czterolatek, ale dla dwu-trzylatek już tak). Wychodzę z założenia, że nawet najlepsza merytorycznie książka nie spełni swojej funkcji, gdy nie spodoba się dziecku. Bo ostatecznie jej odbiorcą jest dziecko. Od Was obojga zależy też, czy będą to książki uczące czy po prostu wywołujące salwy śmiechu :)

Wchodzisz w to? Mam nadzieję, że tak :)

Czy tylko dla dzieci?

Dlaczego by nie użyć hasztagu #3najlepszeksiazkidorosli? Sama ostatnio namiętnie czytam różne reportaże i chętnie czasem urozmaiciłabym je jakąś książką fiction, tylko zawsze boję się, że trafię na jakąś pseudoliteraturę czy słabe romansidło. A jak wiadomo, matka ma mało czasu wolnego i zmarnowanie kilku godzin na przeczytanie słabej książki nie jest fajne. Masz ochotę polecić coś dorosłego? Z radością zerknę i przeczytam.

Co zrobić?

1. Umieść na swoim blogu, stronie, fan page, instagramie wpis/zdjęcie przedstawiające 3 najlepsze książki swojego dziecka (lub swoje - duże dzieci też się liczą). Jak możesz, napisz chociaż kilka słów komentarza, możesz dodać linki do swoich recenzji. Możesz zrobić kilka wpisów np. z książkami dla dwulatka i trzylatka, a jeżeli są to nadal te same książki, to dodaj po prostu dodatkowy hasztag.

2. Dodaj hasztag #3najlepszeksiazki oraz drugi z wiekiem np. #3najlepszeksiazki2lata (bez zdrobnień na latka, uznajmy, że czytelnicy to poważni ludzie), #3najelpszeksiazkiniemowle albo nawet #3najlepszeksiazkidorosli.

3. Podaj linka do tego wpisu, żeby Twoi czytelnicy mogli zrozumieć, o co chodzi w tej akcji i mogli się przyłączyć do zabawy.

4. Umieść link do swojego wpisu w komentarzu poniżej. Pozwól się znaleźć. A może uda nam się zrobić ranking najlepszych książek? :)

5. Jeżeli masz ochotę, to udostępnij, proszę info o akcji. Niech idzie w świat! Szacuje się, że tylko 5% dorosłych czyta. Oby dzieci czytały jak najdłużej, a nie zrobią tego bez dobrych książek.

I oczywiście poszukaj po hasztagu nowych propozycji dla swojego dziecka :D

Pozdrawiam,
Kasia