...Moja Mania
Blog dzieciocentryczny - o Maryni, o macierzyństwie, rodzicielstwie bliskości i podążaniu za dzieckiem; o wyprawce, żywieniu i zabawkach rozsądnym okiem; do tego trochę refleksji, trochę DIY wokół dzieci i odpowiedzi na nurtujące mnie pytania - może ktoś, kto tu trafi, nie będzie musiał przeszukiwać drugi raz Internetu czy wypytywać innych mam o to, o co ja pytałam... Zapraszam, zajrzyj do naszego świata i rozgość się chociaż na chwilę :)

czwartek, 3 sierpnia 2017

Nowy uszytek - ręcznik dla lali


Nie wiem, czy wiecie, ale obie lalki-bobasy mają u nas status członka rodziny. Mogę z dumą pochwalić się, że jestem babcią :) Lale mają swoje gadżety: wózki, smoczki, butelki.

Ponieważ Mania ma końcówkę rotawirusa, a na dworze upał, musi niestety siedzieć w domu. A jak wiadomo w domu zawsze jest troszkę nudniej niż na dworze. Stąd konieczność przeszycia prującego się szwu piżamy stała się pretekstem do odgrzebania starego projektu. Gdy jakiś czas temu jechaliśmy z mężnym odebrać używany ręcznik Skip Hop z Olx za 5 zł, usłyszałam, że jestem trochę nie ten tego ;) Pewnie to prawda, ale w mojej głowie był już plan.


W jego rezultacie wczorajszy późny wieczór minął mi na oglądaniu z mężnym nowo odkrytego świetnego serialu "Designated Survivor" i wielkim pruciu. Samego szycia, a raczej przeszywania, nie było dużo: musiałam zmniejszyć ręcznikowy kaptur (mocno się nie dało z racji naszytych kaczych oczu i dzioba) oraz sam ręcznik, a potem wszystko od nowa obszyć lamówką. Niby nie dużo, ale skończyłam o 3 rano, niby prosto, ale pierwszy raz robiłam skośne połączenie lamówki.



Gdy Mania rano się obudziła i zobaczyła lalkę, wróć! swoją dzidzię, w nowym ręczniku, aż zaświeciły się jej oczy i wyjątkowo szybko otwarły. "Dobrze czy źle?", zapytałam. "Dobrze!", odpowiedziała z przekonaniem. Raczej nie muszę się zastanawiać, co będzie dzisiaj robić cały dzień :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz