...Moja Mania
Blog dzieciocentryczny - o Maryni, o macierzyństwie, rodzicielstwie bliskości i podążaniu za dzieckiem; o wyprawce, żywieniu i zabawkach rozsądnym okiem; do tego trochę refleksji, trochę DIY wokół dzieci i odpowiedzi na nurtujące mnie pytania - może ktoś, kto tu trafi, nie będzie musiał przeszukiwać drugi raz Internetu czy wypytywać innych mam o to, o co ja pytałam... Zapraszam, zajrzyj do naszego świata i rozgość się chociaż na chwilę :)

sobota, 19 sierpnia 2017

"Zabawa w oczka", Herve Tullet, recenzja - książka nieksiążka


Generalnie bardzo lubię książki Herve Tulleta, chociaż niektóre wydają mi się robione po linii najmniejszego oporu. Przed Dniem Dziecka zauważyłam nowo wydaną serię Herve Tulleta w Empiku z naklejką "tylko w empiku" i postanowiłam dorzucić jedną córce do prezentu. Po kilku minutach oglądania wybrałam tę, która najbardziej mi się spodobała i która w mojej opinii była jeszcze w stanie zaciekawić prawie trzylatkę.

"Zabawa w oczka" to taka książka nieksiążka. Wygląda jak książka, ale to właściwie zbiór masek z krótkimi podpisami typu "Hej. Pobawisz się ze mną?", "Puk puk puk", itp. Na stronach znajdziemy chłopca, dziewczynkę, kota, robota, potwora i dwa ufoludkowe stwory, które Mania nazywa dziwadłami (bardzo mi się to jej słowotwórstwo podoba). Maski można po prostu oglądać, można je przymierzać sobie w lustrze lub rodzicowi. Można też robić sobie nawzajem śmieszne zdjęcia i oglądać efekt w aparacie/telefonie. Moim zdaniem jest to produkt dla dziecka w wieku od roku (wtedy rodzic przymierza maski sobie i może puścić dziecku oko, a dziecko, gdy się nie boi) do trzech-czterech.


Dla maluszków szczególnie tych mało czytających (bo są dzieci, które nie lubią książek i już) będzie to świetna możliwość oswojenia się z książką w bardziej aktywnej postaci. Przyczyniają się też do tego bardzo proste rysunki o kontrastowych kolorach i całokartonowe kartki o zaokrąglonych rogach.
Dla przedszkolaków książka daje szerokie pole do improwizacji - pozwala na chwilę zamienić się w robota czy potwora, pomiauczeć zza książki czy prowadzić bardziej rozbudowane teatrzykowe monologi . W końcu odgrywanie ról ma duże znaczenie w rozwoju dziecka.


Mania zachwyciła się pierwszy raz książką, bo jest to dosyć nietypowy koncept książki, natomiast przez kolejne dwa miesiące do teraz oglądała ją bardzo okazjonalnie, przy czym jak już wzięła do ręki, to przymierzyła prawie wszystkie maski i sporo z tym było zabawy. Wydawca, Insignis Media, pisze, że to książka dla dzieci od 3 lat, a drobne elementy grożą zadławieniem, ale ja naprawdę nie widzę tu drobnych elementów (poza naklejką empiku, która można zedrzeć) i wydaje mi się, że dużo bardziej skorzysta z niej dwulatek, aczkolwiek później chętnie będzie on wracał do tej książki. Bardzo możliwe, że wydawcy nie chciało się ubiegać o specjalne certyfikaty na zabawki poniżej 3 lat.


Wydawca pisze:
"Do tej gry zaproś kolegę albo rodzica. Patrz, jak zmieniają się w robota, ufoludka albo słodkiego kotka! 
To od rodzica zależy, jaką fantazją będzie dysponowała jego pociecha. Wcielanie się w miłe dziecku postacie to wspaniały sposób na aktywizację intelektualną. To również świetny pretekst do wspólnego tworzenia historii i rozwoju dziecięcej wyobraźni!"

Tytuł: "Zabawa w oczka"
Autor: Herve Tullet (tekst i ilustracje)
Wydawnictwo: Insignis Media
Rok wydania: 2017
Wymiar: 15 x 21 cm
Liczba stron:14
Strony: całokartonowe
Sugerowany przedział wiekowy: 3+
Mój przedział wiekowy: 1+
Sugerowana cena wydawcy: 26,99 zł
Można kupić od: 17,54 zł

czwartek, 3 sierpnia 2017

Nowy uszytek - ręcznik dla lali


Nie wiem, czy wiecie, ale obie lalki-bobasy mają u nas status członka rodziny. Mogę z dumą pochwalić się, że jestem babcią :) Lale mają swoje gadżety: wózki, smoczki, butelki.

Ponieważ Mania ma końcówkę rotawirusa, a na dworze upał, musi niestety siedzieć w domu. A jak wiadomo w domu zawsze jest troszkę nudniej niż na dworze. Stąd konieczność przeszycia prującego się szwu piżamy stała się pretekstem do odgrzebania starego projektu. Gdy jakiś czas temu jechaliśmy z mężnym odebrać używany ręcznik Skip Hop z Olx za 5 zł, usłyszałam, że jestem trochę nie ten tego ;) Pewnie to prawda, ale w mojej głowie był już plan.