...Moja Mania
Blog dzieciocentryczny - o Maryni, o macierzyństwie, rodzicielstwie bliskości i podążaniu za dzieckiem; o wyprawce, żywieniu i zabawkach rozsądnym okiem; do tego trochę refleksji, trochę DIY wokół dzieci i odpowiedzi na nurtujące mnie pytania - może ktoś, kto tu trafi, nie będzie musiał przeszukiwać drugi raz Internetu czy wypytywać innych mam o to, o co ja pytałam... Zapraszam, zajrzyj do naszego świata i rozgość się chociaż na chwilę :)

niedziela, 17 września 2017

Anita Bijsterbosch, "Wszyscy ziewają" - recenzja


"Wszyscy ziewają" to książka z małą ilością tekstu, bardzo prostymi (acz ładnymi) rysunkami, za to z ciekawym pomysłem. Pokazuje 9 ziewających zwierząt i ziewające dziecko. Ziewa się, fizycznie kłapiąc szczękami, dzięki specjalnym okienkom. Tak mało a tak dużo. Na końcu sowa szepcze "Ciiii" i wszyscy zasypiają. Razem z Tobą, rodzicu. I z Twoim dzieckiem (oby). A jak nie uśniecie, to na pewno zaczniecie nieźle ziewać. W końcu ziewanie jest zaraźliwe ;) 

wtorek, 12 września 2017

Właścicielu psa


Właścicielu psa,

psa Ediego, który zaatakował moją córkę. Cieszę się bardzo, że Twój pies nie gryzie. Nawet bardzo. Ale wyobraź sobie, że wielki pies biegnący do trzylatki i otwierający paszczę może ją nieziemsko wystraszyć. Wyobraź sobie, że wyrywając jej z ręki ciastko, mógł ją ugryźć. I nawet, że to ciastko mogło być dla dziecka ważne.

Dzieci i psy nie zawsze mają ze sobą po drodze. Są psy, które nie lubią dzieci, są też dzieci, które boją się psów. I zasadniczo jedni drugim mogą zrobić krzywdę (sprawić ból, wystraszyć lub po prostu naruszyć strefę komfortu). To naszym obowiązkiem, rodziców i właścicieli, jest sprawić, by obie strony były bezpieczne. 

czwartek, 31 sierpnia 2017

Różności - sierpień

02/08
Mania: "W przedszkolu dzieci będą płakały, będą się bały. A ja im powiem: zawsze one przychodzą, mamy".

04/08
Ja: "Nie szalej przez chwilę, żeby cię matka mogła ubrać."
Mania (trochę zdziwiona): "Dlaczego matka?"
Ja: "No ja..., matka to mama."
Mania: "Ale matka brzydko."
Ja: "Czyli co? Mama?"
Mania: "Uhm"

12/08
Mania śpiewa: 🎶"Idziemy do śmietnika... halo halo halo... Dzieci chcą iść do śmietnika... I wyrzucić... I nie mogą... Bo tam śmierdzi... Hop hop hop... Bo tam śmierdzi!"🎶

16/08
Mania: "Mamooo, nieeee!!! Ja będę miodować!"


Mamo, napraw misia

  
"Mamo, miałaś naprawić mi metkę!", powiedziała niedawno Mania z wyrzutem.
Czasem łatwo nam zapomnieć, że rzeczy, które są dla nas nieważne, dla dzieci mogą być na wagę złota. Na przykład metka dla dziecka memłacza-metkowca. Ja akurat o tej metce pamiętałam, tylko ja zwykle szyję, gdy Mania śpi, a ona przecież śpi z misiem-przytulisiem. A ten, co by nie było, mocno się zamortyzował przez te ostatnie 2,5 roku, metka praktycznie przestała istnieć.
 

niedziela, 27 sierpnia 2017

Eva Susso, Benjamin Chaud, "Babo chce" - recenzja

 

"Babo chce" to obok "Lalo gra na bębnie" i "Binta tańczy" rewelacyjna książka szwedzkiej pisarki Evy Susso i francuskiego rysownika Benjamina Chauda.
Bohaterem serii jest skandynawska, niby zwyczajna rodzina, ale nie tak całkiem zwyczajna, bo wielokulturowa, trochę hippisowska i mocno szalona. Składa się z mamy, taty, córek Binty i Ajszy, synów Lalo i Babo i zwierząt domowych w postaci psa i kury. W ich wykonaniu nawet zwykłe domowe czynności mają w sobie coś niezwykłego. Widać, że ta rodzinka trzyma się razem i lubi wspólnie spędzać czas. Może to będzie Wasz pierwszy raz, gdy zobaczycie tatę ugniatającego ciasto ;)

sobota, 19 sierpnia 2017

"Zabawa w oczka", Herve Tullet, recenzja - książka nieksiążka


Generalnie bardzo lubię książki Herve Tulleta, chociaż niektóre wydają mi się robione po linii najmniejszego oporu. Przed Dniem Dziecka zauważyłam nowo wydaną serię Herve Tulleta w Empiku z naklejką "tylko w empiku" i postanowiłam dorzucić jedną córce do prezentu. Po kilku minutach oglądania wybrałam tę, która najbardziej mi się spodobała i która w mojej opinii była jeszcze w stanie zaciekawić prawie trzylatkę.

czwartek, 3 sierpnia 2017

Nowy uszytek - ręcznik dla lali


Nie wiem, czy wiecie, ale obie lalki-bobasy mają u nas status członka rodziny. Mogę z dumą pochwalić się, że jestem babcią :) Lale mają swoje gadżety: wózki, smoczki, butelki.

Ponieważ Mania ma końcówkę rotawirusa, a na dworze upał, musi niestety siedzieć w domu. A jak wiadomo w domu zawsze jest troszkę nudniej niż na dworze. Stąd konieczność przeszycia prującego się szwu piżamy stała się pretekstem do odgrzebania starego projektu. Gdy jakiś czas temu jechaliśmy z mężnym odebrać używany ręcznik Skip Hop z Olx za 5 zł, usłyszałam, że jestem trochę nie ten tego ;) Pewnie to prawda, ale w mojej głowie był już plan.

niedziela, 30 lipca 2017

Czy plastik jest zdrowy?

 

Czy wiesz, że nieodpowiedni dobór naczyń może wpływać na zdrowie i wagę Twojego dziecka?

Kiedyś w Polsce królowały surowce naturalne. Dzieci ubierało się w bawełnę, wełnę (nikt wtedy nie płakał, że nie wolno, bo może się pojawić alergia, dopiero jak się okazjonalnie pojawiła, to się wełnę wykluczało), w domu były metalowe garnki, szklane butelki i słoiki. I smoczki kauczukowe. Co ciekawe, nie było też praktycznie śmieci, bo zniszczone ubrania szły na szmaty, a te potem były wrzucane do ognia, garnki zostały zeżarte na dworze przez rdzę w jeden-dwa sezony (nie było jeszcze stali nierdzewnej), szkło służyło długo, a jak się już potłukło, to uzupełniało betonowe fundamenty. żyliśmy dużo bardziej ekologicznie. Ale to już historia na inny wpis.

piątek, 28 lipca 2017

Czy brzydki znaczy zły?


Byłam niedawno na urlopie na Sardynii. Kilka dni wcześniej usłyszałam od bliskiej osoby pytanie, czy mam strój jednoczęściowy, bo przecież chyba tak się nie pokażę na plaży. No przecież! Moje cztery kilogramy lekkiej nadwagi są tak wstrętne, że najlepiej, żebym chodziła w worku pokutnym z otworami wyciętymi na oczy!
 

czwartek, 27 lipca 2017

Różności - czerwiec

10/06
Mania ogląda książeczkę i widzi płatek śniegu.
Mania: "Co to?"
Ja: "No zgadnij. Takie białe. Zimą było. Leży warstwą na drzewach i ziemi..."
Mania: ?
Ja: "Na 《ś》"
Mania: "Nasiono?"
 
11/06
Mania: "Ciociu, a ja będę mieć braciszka!" (nic mi o tym nie wiadomo)
Ciocia: "A jak będzie mieć na imię?"
Mania: "Julka!"
Ciocia: "Jak braciszek, to chyba Julek?"
Mania: "Nie, Julka!"
 
18/06
"Mamo, potrzymaj mi soczek. Tylko nie pij, bo się zapłaczę"

sobota, 15 lipca 2017

Moje pierwsze książki: "A dlaczego?", Anna-Clara Tidholm (9M+)

Bardzo spodobały mi się dwie poprzednie książki Anny-Clary Tidholm, tj. "Gdzie idziemy?" i "Jest tam kto?", ale tej jednej jakoś podświadomie unikałam. Chyba bałam się tego ciągłego "A dlaczego?", "A po co?", a przede wszystkim bycia zmuszoną do wyszukiwania odpowiedzi na te pytania.

Źródło: www.zakamarki.pl

środa, 12 lipca 2017

Zabawki mojej córki są jej!

 
Wyobraź sobie taką sytuację:

➡ Przychodzisz do pracy, a przy twoim biurku ktoś siedzi. "To jest Jola. Ona jest nowa. Musisz być gościnna i podzielić się z nią swoim biurkiem", mówi szef.

Albo:

➡ Siedzisz na ławce przy placu zabaw, dosiada się ktoś, wydziera Ci z rąk telefon z komentarzem, że tylko sobie smsa wyśle.
 
Fajnie? Spokojniejsi stwierdzą, że co najmniej dziwnie. A bardziej nerwowych krew zaleje.
Dlaczego więc dzieciom każemy oddać swoje zabawki i to jeszcze z uśmiechem? Skoro my jesteśmy tak przywiązani do rzeczy, dlaczego one miałyby nie być? Rozumiem, że próbujemy dzieci uczyć się dzielić, ale czy sami aż tak bardzo się dzielimy swoimi rzeczami? Komu pożyczysz swój samochód czy telefon? Co tak naprawdę jesteś w stanie pożyczyć obcemu? Papierosa, zapałki, mapę, nóż w schronisku... coś więcej?

czwartek, 15 czerwca 2017

Jeden wypadek, dwa foteliki, różne skutki

Angela to młoda kobieta, matka jak ja i Ty. Niestety, gdy w ubiegłym roku jechała samochodem ze swoimi dwoma córkami, uderzyła czołowo w drzewo. Obie jej córki były prawidłowo zapięte w swoich fotelikach, przy czym jedna jechała przodem, a druga tyłem do kierunku jazdy.

Na swojej tablicy na FB napisała rozpaczliwy list, którego tłumaczenie znajdziecie poniżej:


"DOWÓD NA TO, ŻE WOŻENIE TYŁEM TAK DŁUGO, JAK TO MOŻLIWE, JEST WAŻNE.

Piszę to, siedząc przy szpitalnym łóżku mojej prawie dwulatki (jutro kończy dwa lata), która wreszcie zasnęła po kolejnym ciężkim dniu. A moje prawie roczne dziecko śpi w swoim wózku w Westmed Children's Hospital.


26 lutego moje zwykłe szczęśliwe życie rozsypało się na kawałki i rozpoczął się koszmar.

Wracaliśmy w ciągu dnia z wizyty u dentysty wiejską drogą, gdy nasz SUV uderzył w drzewo z prędkością 100 km/h. Uderzenie były tak silne, że samochód dachował, a drzewo złamało się i upadło na samochód, zakleszczając nas w nim.

piątek, 9 czerwca 2017

Mania ogrodniczką

Dzieci zwykle traktują wiele codziennych czynności jak dobrą zabawę. A ponieważ mężnego nie ma, a ja mam niezłą listę zadań do zrobienia, zaangażowałam Manię w swoją pracę, a dokładnie w przesadzanie kwiatków.


Właściwie to większość pracy wykonała ona, bo jak zabrała łopatkę, to już nie chciała oddać. "Mama sadzi rękami, a ja łopatką, bo nie mam rękawiczek". Dobrze, że znalazłam jeszcze jeden worek ziemi i doniczkę w piwnicy, bo rozmach był :D "Jeszcze, jeszcze, fajne to!".

środa, 7 czerwca 2017

Po egzaminie


"Katarzyna, wygląda na to, że nie wyspałaś się w ciągu ostatnich kilku tygodni", obwieszcza mi codziennie aplikacja Samsung Health. Jakbym sama nie wiedziała ;)
 
Czuję się trochę jak parę dni po porodzie. Wtedy odwiedziła mnie mama i wyszłyśmy razem na spacer z malenką Manią. A ponieważ ona tak ładnie spała w wózku, na drugi dzień mama zaproponowała, że wyjdzie sama, a ja będę mieć pół godziny wolnego. Trochę dziwnie było mi oddać własne dziecko. Ale nagroda kusiła. Pół godziny!!! Mój mózg pracował mniej więcej tak: "O Boże, o Boże! Co tu zrobić, co tu zrobić?? Zjem obiad. Tak, spokojnie usiądę i zjem obiad! Albo nie, umyję sobie wannę, bo z dzieckiem na ręku trudno. No gdzie! Olać jedzenie, olać wannę, zdrzemnąć się!!!". Moje myśli biegały, jak pies spuszczony ze smyczy.
 

piątek, 26 maja 2017

Życzenia na Dzień Matki

Dzwonię do mamy, a w tle Mania:
"O mama, daj, daj, ja chcę! (do słuchawki:) Mamo!! Jestem u babci! Kocham cięęęę!!! Bardzo cię kocham! Zdrowia! I nie mam skarpetek!!!!!!"

Dzisiaj niestety wyszłam z pracy późno. I padał deszcze. I zmokłam. Ale to wszystko po to, żeby każda mama dostała tęczę. A ja jeszcze dostałam konwalie ("Masz mamo, żebym nie zepsuła" ;)). I na koniec na pocieszenie piękne niebo, żeby było mi się lżej uczyć :)






czwartek, 25 maja 2017

Różności - maj

03/05
Tata: "Ojej, założyłem Ci majtki w złą stronę"
Mania: "Taki gapcio jesteś!"

17/05 "Mamusiu, musisz tu umyć, bo wczoraj Lusia pobrudziła. Ja widziałam"

18/05 "Śpi babcia? Śpi?? Niemożliwe, że śpi. Jest dzień!"

18/05 Mania dorwała mój telefon. Zainstalowała mi... Dzienniczek migrenowy ;-)

18/05 Musiałam zostawić Manię z babcią, która jest po operacji. "Byłaś grzeczna dla babci?", pytam po. "Tak, jestem babci opiekunką".

19/05 Babcia odważyła się i wyszła z Manią z domu. Wstają z ławki, a Mania: "Poczekaj, wezmę ci siatkę!"

środa, 10 maja 2017

O szczepieniach subiektywnie



Sytuacja 1. W szkole rodzenia położna doradza, by szpitalu zapłacić 50 zł za lepszą szczepionkę ma WZW. Jak to lepszą? To są gorsze? I dlaczego system zdrowotny oszczędza na niemowlętach???

 
Sytuacja 2. Czytam i czytam. Co się da. Po polsku i po angielsku. Aż głowa pęka. Niestety w Polsce dostępne są tylko oficjalne strony typu szczepienia.pl albo po drugiej stronie barykady stopnop.pl. Stopnop nie czytam (chyba, że jakiś odsyłający link, to zerkam), ale za to czytam Marię Majewską. I rozporządzenia Ministra Zdrowia oraz komunikaty Głównego Inspektora Sanitarnego. Są jeszcze fora rodzicielskie, ale pojedyncze przypadki są niczym w statystyce ("Nie szczepię i moje dziecko nie choruje, a koleżanka szczepi i jej ciągle choruje"), a bardziej profesjonalnie mówiąc statystycznie nieistotne. I fora para-medyczne lekarzy i rodziców dyskutujących o ułożeniu optymalnego kalendarza szczepień - te już lepsze. Im więcej czytam, tym bardziej czuję się głupia. Aż głowa pęka. Dymi wręcz.

sobota, 6 maja 2017

Nowa odsłona kultowej serii "Poczytaj mi, mamo"

Możecie wierzyć lub nie, ale "Poczytaj mi mamo" to seria wydawnictwa Nasza Księgarnia, którą pamiętam jeszcze z własnego dzieciństwa. Wtedy były to kwadratowe kilku-kilkunastostronicowe książeczki w miękkiej oprawie. Większość z nich ma tyle lat, co ja i kilka jeszcze uchowało się w naszej rodzinnej biblioteczce.

Kilkanaście już lat temu Nasza Księgarnia postanowiła wznowić wydanie serii, ale w zmienionej formie. Po 10 opowiadań zostało zebranych w jeden tom w twardej oprawie z dokładnym odwzorowaniem treści i tak charakterystycznymi rybkami i koniczynkami na okładce. Olbrzymie brawa dla wydawnictwa za zachowanie rysunków świetnych polskich rysowników i odwzorowanie graficzne starych wydań łącznie z okładkami zewnętrznymi i wewnętrznymi, przez co pewnie niejednemu rodzicowi oczy zaszkliły się ze wzruszenia, jak brał tom do ręki i przypominał sobie stare opowiadania. Ja w każdym razie sporo z nich pamiętałam łącznie z obrazkami, co mnie zaskoczyło. Takich "oryginalnych" tomów do tej pory wydano już osiem, a do tego jeszcze kilka innych ("Baśnie braci Grimm", "Mitologia" czy "Dzieci z Bullerbyn") w spójnej oprawie.

wtorek, 2 maja 2017

Różności - kwiecień

17/04"Lusia musi urosnąć, żeby była panienką i mogła jeździć na hololondze jak dziewczyny"

29/04 "Z Lusią idziemy na basen. Spróbujemy czy Lusia się nie otupi!" ;)

29/04
Ja: "Kupiłam ci skarpetki" 
Mania: "A dlacego?" 
Ja: "Bo cię kocham" 
Mania: "Oooo jakie słodkie. Jak sobie te obsikam (pokazując na obecne), to sobie założę"

niedziela, 16 kwietnia 2017

Nietypowe Święta

Nigdy bym nie przypuszczała, że tak spędzę którekolwiek Święta. I nie, nie wyjechaliśmy wszyscy na Kanary.

Wyeksmitowałam za to całą swoją rodzinę do teściów. Leżę teraz w wannie w pustym mieszkaniu i nawet nie jest mi smutno. Odpoczywam. Tę małą chwilkę.

W poniedziałek odebraliśmy moją mamę ze szpitala po ciężkiej operacji. Jej koleżanka, która miała się nią opiekować za stary dług, stwierdziła, że jednak przyjedzie po Świętach. Wzięłam więc zwolnienie lekarskie na opiekę, po które zresztą musiałam się ustawić o 6:30 w kolejkę do recepcji POZ, bo "bogowie ortopedzi" nie zniżają się do tak błahych rzeczy, jak wypisanie zwolnienia czy skierowania.

Zamieniłam więc mamy kawalerkę w mały szpital, załatwiłam skierowanie na zdjęcie szwów i pobranie krwi. Do tego nałożyło się składanie papierów do przedszkoli, o których w tym wszystkim totalnie zapomniałam, zakupy przedświąteczne, wizyty w aptece, zawożenie Mani do przedszkola i kursowanie między dwoma mieszkaniami (żeby dziecko rano ogarnąć, a wieczorem położyć spać) i próby nauki, o porządkach już nie wspominając, bo nie zostało na nie za dużo czasu.

O tym, że w Wielki Czwartek przedszkole jest zamknięte przypomniałam sobie przy zamkniętej furtce. Przez paskudną pogodę spędziłyśmy więc dwa dni we trzy (jedna leżąca, jedna biegająca i jedna gotująca i ogarniająca to wszystko) na 30 metrach kwadratowych. Mania się nudziła, więc szalała, chwilę wytchnienia przynosiła mi godzina jej drzemki.

Namówiłam więc męża na wyjazd na Święta do teściów, chociaż po pierwszej myśli ostro odrzuciłam ten pomysł. Pomyślałam, że Mani i mężnemu będzie dużo weselej z moimi teściami i szwagierką niż samym w domu lub tu ze mną w szpitalnej kawalerce, że mężny więcej odpocznie, bo dziadkowie się nimi zaopiekują, że zamiejscowa babcia wreszcie będzie mogła pomalować jajka razem z Manią.

Ugotowałam dzisiaj barszcz i zrobiłam sałatkę, żeby jutro było gotowe, wytrzymałam 2,5 godziny Mszy (zawsze zapominam, że ta sobotnia jest tak przeraźliwie długa, ale chociaż poczułam klimat Świąt), a teraz na szybko szybko ładuję baterie. Jutro Wielkanoc. Życzę Wam zdrowia, odpoczynku i błogosławieństwa Bożego! A sobie już chyba tylko siły do nauki i wytrwałości do czerwca.

wtorek, 4 kwietnia 2017

Egzamin

Mania naniosła książek do łóżka i zawołała: "Uczę się. Mamo, tylko mi nie przeszkadzaj".


Oznacza to, że zbliża się mój czerwcowy egzamin, cała rodzina odczuwa moją naukę, a ja nie mam czasu na nic. Na pisanie tym bardziej.
 
Marzy mi się poleżeć, nic nie robić i o niczym nie myśleć, marzy mi się wyjechać z rodziną nad wodę, marzy mi się wypić lampkę wina na balkonie z koleżankami. Ale postawiłam przed sobą pewien cel i muszę do niego dążyć.
 
Trzymajcie kciuki!

piątek, 31 marca 2017

Jak dobrze mieć sąsiada


W dawnych czasach znałam wszystkich sąsiadów z klatki i sporo z bloku. Byłam niejadkiem, więc obiady jadałam u sąsiadów piętro wyżej. Mieszkali tam kilka lat starsi bliźniacy. Mieli oni ciocię w Stanach czy Niemczech, która poza ciekawymi słodyczami wysyłała różne rzeczy, których w Polsce nie było. Np. talerzyk z helikopterem na dnie. Więc szurałam łyżką po dnie, żeby dobrze obejrzeć ten helikopter :D W ogóle w grupie jest lepszy apetyt, więc mama np. gotowała jajko i szłyśmy je zjeść gościnnie. Czasami, jak ktoś nie domknął drzwi mieszkania, to zasuwałam do nich do góry na czworakach. W dół nie umiałam, ale mama doskonale wiedziała, gdzie mnie znaleźć.

wtorek, 7 marca 2017

Różności - marzec

03/03
Ja (do budzącej się Mani): Mogłabym cię zjeść!
Mężny: Nie mogłabyś, bo masz post od słodyczy, a ona jest baaardzo słodka!

07/03
Przegląd miłości ;) "Mania lubi melona. I lubi lizaki i cukierki, i czekoladę, i ciastka, i tort, i marcepana, i picie czekoladowe..."

14/03 
"Tato, nie masz skarpetków. Zaniosę cię!"

19/03
Ja: Kopnęłaś tatę w buzię i sobie wargę rozciął na zębie.
Mania: Wypadł?
Ja: Nie wypadł.
Mania: Zaraz wypadnieee...

23/03 
"Uspokój się, tata!"

24/03
Mani spękały usta, więc dostała swoją pierwszą szminkę, przepraszam, "spinkę do ustów" :D

niedziela, 26 lutego 2017

Kompletowanie wyprawki

Dawniej...
Skompletowanie wyprawki kiedyś było dużo prostsze. Mieszkało się wielopokoleniowo, więc bardzo pomagały babcie, w sklepach były tylko podstawowe rzeczy, ubranka dostawało się od znajomych, trochę kupiło, ew. jakieś wydziergało na drutach czy szydełku, do tego jakiś kocyk i becik (często znoszone ze strychu), używane łóżeczko i wanienka, duży zapas pieluch tetrowych, oliwka, puder, spirytus, mydło Bambino i jazda. Laktatorów nie było - przy nawale mlecznym pomagał... ten tego... mąż. Szumisie czy dedykowane płyny do odkażania zabawek nie istniały nawet w głowach swoich twórców. A ubranka używało się tak długo, jak się dało - jak dziecko nie mieściło się w pajacu, to obcinało się stopy (temu pajacu rzecz jasna).
i dziś...
 
Teraz żyjemy w czasach dobrobytu. Mamy więcej pieniędzy, a ilość dóbr w sklepie doprowadza do zawrotów głowy. Mamy są zbyt daleko, żeby doradzać, a jak są blisko, to i tak najczęściej nie mają u nas macierzyńskiego autorytetu - bo jak można słuchać kogoś, kto zawijał nas w tetrę, pupę posypywał mąką ziemniaczaną, a pępek smarował spirytusem brrr! (Potem życie pokaże, że poza postępem kosmetologicznym i lepszym poznaniem fizjologii dziecka tak dużo się przez te kilkadziesiąt lat nie zmieniło, a mąka ziemniaczana dalej jest świetnym środkiem na pieluszkowe zapalenie pupy).
Do tego należy dodać cechę rodzica, który sam nie zje, a dziecku odda, i pewną dawkę hormonów i stresu przed nieznanym i mamy naprawdę świetną pożywkę dla dużych koncernów, które całe życie próbują wmówić nam, że potrzebujemy tego, czego nie potrzebujemy.

A tak w ogóle, to kobiecie przed porodem pojawiają się czasem dziwne myśli i przemyślenia, np. "Jaki kupić płyn do higieny intymnej?" lub "Czy powinnam kupić specjalny płyn o mycia butelek?"

piątek, 24 lutego 2017

Macierzyństwo

Przez długi czas była cisza, a tu nagle okazało się, że kilka bliskich mi kobiet jest w ciąży. Każda z nich jest inna (i ciąża i przyjaciółka), ale łączy je to radosne, troszkę niespokojne wyczekiwanie maluszka.
 
Ja też czekam na te dzieci, jakby to byli moi siostrzeńcy. Jakoś tak jest, że jak ktoś już ma to swoje wyczekane i kochane, to kocha wszystkie maluszki i czeka na nie z niecierpliwością.
 
Kiedyś głupio mi było, gdy moja ukochana siostra cioteczna tak bardzo wyczekiwała mojego dziecka. Głupio, bo ja kilka lat wcześniej cieszyłam się z jej ciąży, ale to było całkiem inne spektrum uczuć. Teraz już wiem, co nas różniło: kontekst - ona była matką i patrzyła na moją ciążę z perspektywy własnego macierzyństwa.

środa, 8 lutego 2017

Różności - luty

1/02 Mania czytałam niedawno Turlututu, a teraz w kluczach znalazła brylok. "Wieża Aflaa. Taka sama!
 
6/02 "Taty nie ma. Martwię się o tatusia!" (Był w pracy)
 
8/02 "Róziowa, róziowa, roziowa!!! Maścia do dupki. Tam na gorze, pokazałam ci, o tam" czyli higiena z tatą

9/02 Babcia poprosiła, żeby jej powiedzieć, jak jest małpa po angielsku, bo Marysia się uczyła w przedszkolu. Okazało się, że zna już: mon...key!, e...lefant!, dog!

Ja: "A powiedz, jakie zwierzątko chcesz, to ci powiem po angielsku."
Mania: "Strusia!"
Tata: "A skąd ty znasz takie zwierzątko?"
M. (oczywistym tonem): "Mania przecież zna strusia!"

M.: "Nie zjadaj mi! Nie ruszaj tego, to Marysi jest. Nie można tego jeść Marysi. To Marysia tu zje wszystko!"

22/02 Dwa dni temu żeby się trochę pouczyć w spokoju, wysłałam Manię razem z mężnym do sklepu na skrócenie spodni. Argumentem przekonywującym był kącik zabaw i stoisko z rurkami. Niestety stoiska nie znaleźli, mężny stwierdził, że pewnie się zlikwidowało. Dzisiaj pojechali razem odebrać spodnie. Po zabawie w kąciku wracali do samochodu inną drogą, nagle Mania stanęła i zawołała: "PACHNIE RURKĄ!!". Tak, znalazła.
 
26/02 Jajko obrane ;)

poniedziałek, 6 lutego 2017

Pachnąca wiatrem

Włosy mojej Maryni po umyciu pachną mokrym psem.

Pierwszy raz ten zapach zaskoczył, trochę drażnił. Wcześniej pachniała po bobaskowemu, a potem długie włosy myte lekkim hipoalergicznym bezzapachowym płynem zaczęły pachnieć sobą. Zapach nam dorosłym całkowicie zapomniany przez dobrze prosperujący przemysł kosmetyczny. Dlatego najbardziej kojarzący mi się z moim psem świeżo umytym szarym mydłem bądź ochlapanym letnim upałem w beczce.

sobota, 14 stycznia 2017

Pierwsza większa rozłąka z Manią

Tak się złożyło, że moja mama jest w sanatorium. W poprzednim tygodniu przyjechała do Mani teściowa, jeszcze poprzedni łataliśmy razem z mężnym, jego siostrą i "ciocią"-sąsiadką, a teraz nie mieliśmy wyjścia i mężny właśnie wywiózł Manię do teściów. Na tydzień.

Nasze nocne rozłąki mogę policzyć na palcach jednej ręki: mój kilkudniowy pobyt w szpitalu, służbowy wyjazd integracyjny z noclegiem, krótki wyjazd z mężnym do mojej rodziny na Ukrainę. W czasie tego ostatniego zostawiliśmy Manię po drodze u teściów, bo nie było sensu ciągnąć jej tylu kilometrów. Poszliśmy spać wszyscy razem, my się zerwaliśmy w drogę koło 6 rano, zostawiając śpiącą Manię, a wróciliśmy drugiego dnia koło północy - więc Mania dwa razy zasypiała z babcią. Całkiem bezboleśnie to wyszło.

Mężny odwiózł Manię i teściową dzisiaj i zostaje do jutra, żeby Mania jeszcze pierwszą noc oswoiła razem z nim. Myślałam, że pierwsze 2-3 dni przelecą bez problemu, a najwyżej potem zaczną się "schody". Rozwiązaniem awaryjnym jest pojechanie po nią w środku tygodnia, zabranie do domu i urlop na żądanie.

sobota, 7 stycznia 2017

Różności - styczeń

7/01 "Hejże ino dyna dyna, narodził się Bóg dynia..." ;D

26/01 Tata-bohater upolował chyba ostatni przeceniony domek w Rossmannie. I to przypadkiem, bo odwoził kolegę na Wilanów.

30/01 "Trzeba naprawić telnet." (=Internet, bo Pepa nie chodzi)

środa, 4 stycznia 2017

CzuCzu Duuuże Puzzle Wieś - recenzja (2+)

Ponieważ dostaliśmy sporo zabawek po kuzynkach, to relatywnie mało ich kupuję, bo wyznaję minimalizm. Zauważam fajne nowe marki powstające na rynku, ale nie zawsze mam okazję je przetestować. Z marką CzuCzu pierwszy raz spotkałam się, gdy Mania otrzymała dwuczęściowe puzzle do nauki kolorów - dobrze przemyślane i fajnie zrobione. Mamy też trochę drewnianych puzzli innych firm i wydawało mi się, że potrzeba nam jeszcze trochę czasu zanim Mania zacznie układać "normalne" puzzle o małej ilości elementów. A tu nagle chrzestny przyniósł pod choinkę CzuCzu Duuuże Puzzle Wieś i okazało się, że jest zabawka, która tę lukę wypełnia.